// Seks / Krew, namiętność, zdrowy rozsądek…

Seks

seks
Krew, namiętność, zdrowy rozsądek…

Najwspanialej by było, gdyby data 1 grudnia kojarzyła się z zupełnie czymś innym.  Niestety, tak nie jest. Czerwona wstążka w kształcie odwróconego V przypomni nam dzisiaj o  prowadzonej walce z wirusem HIV i AIDS. Jest ona także symbolem solidarności z osobami żyjącymi z tym właśnie wirusem…  Dlaczego czerwony kolor? Bo takie budzi skojarzenia. Nieodłącznie wiąże się z krwią.

Często chwila, w której namiętność bierze górę nad odrobiną zdrowego rozsądku kończy sie właśnie tak, a nie inaczej. Nagle masz bagaż, którego nie pozbędziesz się do końca życia. W najgorszym przypadku ten bardzo specyficzny podarunek Cię zabije…  Tylko w bieżącym roku na świecie wskutek HIV/AIDS zmarło 1.537.820 osób. Zatrważające statystyki. Oczywiście nie wszyscy odeszli z tego świata wskutek wybuchu niczym nie kontrolowanej namiętności, czy dzikiego pożądania. Są jeszcze takie przyczyny jak: transfuzja krwi, transplantacje i wiele innych około medycznych sytuacji.

Z pewnością wiele krzywdy osobom chorym lub zakażonym wirusem HIV wyrządzają mity dotyczące sposobów zarażenia. Nie jest możliwe zakażenie: przez dotyk,  używanie wspólnie przedmiotów codziennego użytku, korzystanie z tej samej toalety. Komary i inne owady nie przenoszą wirusa. Mitem jest brak możliwości posiadania zdrowych dzieci, jeśli jedno z rodziców lub obydwoje są nosicielami - istnieją metody zapłodnienia in-vitro, dzięki, którym potomkowie rodzą się zdrowi. AIDS nie jest wyłącznie chorobą narkomanów i homoseksualistów- zarażony wirusem HIV może zostać każdy i nie zawsze musi kończyć się AIDS. Nieprawdą jest, że kontakt ze śliną chorego prowadzi do zakażenia – musielibyśmy wymienić 0,5 litra śliny, aby doszło do infekcji. Nie powtarzajmy tych bredni, bo nikomu nie pomożemy, a możemy narobić sporo zamieszania. HIV jest przenoszone głównie poprzez zakażoną krew i kontakty seksualne.

Pamiętajmy o ludziach, którzy żyją z tym wirusem lub chorobą. Na świecie jest ich prawie 37 milionów. W Polsce każdego roku wykrywa się ponad 500 zakażeń HIV. Co ciekawe, 70 proc. osób zarażonych wirusem HIV nie wie, że są nosicielami. Wiele osób dowiaduje się o tym, gdy AIDS jest już w zaawansowanym stadium.

Kochajmy się, nie bójmy się kochać, nie bójmy się cielesności, pieszczot… Nie obawiajmy się seksu. Chodzi o to, aby być świadomym i pewnym siebie samego, czy siebie samej. A tutaj ważna jest profilaktyka.  W krajach zachodnich zanim para zdecyduje się pójść do łóżka pokazują sobie wyniki swoich badań. Sformułowanie „jestem czysta”, „jestem czysty” nikogo nie przeraża, bo i niby dlaczego? Chodzi o nasze zdrowie, które przez frywolność może zostać poddane ciężkiej, a nawet śmiertelnej próbie. Pamiętacie historię piosenkarki Nadji Benaiss z zespołu No Angeles, która uprawiała seks z kilkoma partnerami nie informując ich o tym, że jest nosicielką wirusa HIV?  W efekcie jednego zaraziła wirusem, za co została skazana. Gdyby sprawdził jej badania, nie byłoby całej sprawy. „Nie masz badań potwierdzających, że jesteś zdrów  – nie idę z Toba do łóżka”. Może brzmi śmiesznie, bo nie jesteśmy przyzwyczajeni. Na pewno takie słowa niezależnie, czy wypowiadane przez kobietę, czy mężczyznę psują całą atmosferę chwili… Prawda jest jednak taka, że często ratują zdrowie, a w konsekwencji życie.

Pamiętajmy, że w dobie AIDS nie ma już bezpiecznego seksu! Jedynym wyjątkiem jest sytuacja, w którym oboje partnerzy są dla siebie pierwszymi w życiu, a potem zachowują bezwzględną wzajemną wierność. W innych sytuacjach seks może być tylko bezpieczniejszy. Prezerwatywa dobrej jakości, właściwie założona, używana od początku do końca kontaktu seksualnego zmniejsza ryzyko zakażenia HIV w ponad 90%. Nie jest prawdą, iż prezerwatywy mają „mikropory”, przez które przedostaje się wirus i plemniki. 

Wymagajmy, zarówno od siebie jak i od naszych partnerów, regularnych badań na obecność wirusa HIV. Zaufanie to świetna rzecz, ale nie wystarczająca w przypadku takiego przeciwnika jak HIV. Może dożyjemy czasów, gdy 1 grudnia będzie dniem czegoś zupełnie innego, np. sexu tantrycznego. Badajmy się, to nic nie kosztuje. Lepiej pomyśleć o tym „przed”, niż „po”, kiedy może być już za późno.

BN

 

 

Lubisz ten materiał? Podziel się nim ze znajomymi:

Podobne artykuły

Odwiedź nas na Facebooku