// Opowiadania / Net Side Story - historia internetowa

Opowiadania

historie miłosne
Net Side Story - historia internetowa

Czuła, że ON jest gdzieś w świecie. Czuła całą sobą. Tyle się naczytała o wielkich miłościach, które zdarzają się raz w życiu. Niektórzy nazywali to przeznaczeniem. Nie rozumiała tego terminu za bardzo. Czym jest przeznaczenie? Czy to ktoś, kto na Ciebie czeka w tym kilkumiliardowym tłumie i masz go znaleźć? Jak zacząć takie poszukiwania? Jakie jest prawdopodobieństwo znalezienia tego jednego, jedynego w ciągu kilkudziesięciu lat życia w takim gąszczu ludzkości? Skąd masz wiedzieć, że to ten jeden jedyny?

Zalogowała się na profil. Dla samotnych takich, jak ona. Zranionych po nieudanych historiach miłosnych, którzy nie mieli już ani czasu ani chęci na głupią ufność, że ich druga połówka jest do spotkania w kolejce w hipermarkecie. Chciała poznać kogoś nowego, porozmawiać z jakimś anonimem – w końcu taka rozmowa zupełnie nie zobowiązuje. Chcesz - rozmawiasz, chcesz, zamykasz konto i po znajomości. Albo kłamiesz, ile wlezie i testujesz, jakie robi to wrażenie na współrozmówcy.

Tym razem wybrała profil dla bardziej  wymagających. Warunkiem było wypełnienie testu na inteligencję. Generalnie nie wiedziała, czy bardziej interesowało ją zbadanie poziomu swojej inteligencji, czy wejście na kolejny profil randkowy. Pierwsze, drugie,…. Kolejne pytanie. I już przeszła do sedna sprawy. Stworzenie profilu. Cóż miała pisać o sobie? Prawdę, czy prawdę, która spodoba się kandydatom? Wypośrodkowała. Idealny profil, przynajmniej w jej ocenie.

W środku nocy postanowiła zajrzeć na profil, czy ewentualnie nie zobaczy tam jakiegoś listu od kogoś nowego. Zalogowała się  i…. niespodzianka. Zobaczyła krótką wiadomość od kogoś. Zanim zdążyła przeczytać treść wiadomości, ta zniknęła. Zdążyła tylko zauważyć zdjęcie – sympatyczna, uśmiechniętą twarz. Jakby uśmiechającą się do niej. Weszła na „osoby, które ostatnio odwiedziły jej profil”. Było tam! Zdjęcie, które zapamiętała z krótkiej wiadomości. Pomyślała, że w zasadzie nigdy nie zaczepiła żadnego faceta sama na profilu randkowym, ale ten przecież odezwał się pierwszy. Przeszło jej przez głowę, że skoro pierwszy się odezwał, a ona nie odpowie, on nie odezwie się ponownie, bo stwierdzi, że nie była zainteresowana. Odważyła się….

 

Magda, 8 sierpnia 2013, 0:18

Cześć Marcel. Wydawało mi sie, ze napisałeś do mnie wiadomość, ale jakoś dziwnie zniknęła z mojego konta:-)))). Może wysłałeś, a potem sie rozmyśliłeś?:-))))

Pozdrawiam cieplutko
Magda

 

Marcel,  8 sierpnia 2013, 4:58

Witaj :-). Nie , nie rozmyśliłem się. Być może była to wiadomość poza werbalna, podświadoma bo na moim koncie także nic nie ma ;-). Nie będę ukrywał jednak, że od chwili gdy trafiłem na Twój profil, ujrzałem Twoje zdjęcia i przeczytałem co napisałaś o sobie, zastanawiam się jaką, oprócz tego , że bardzo piękną, jesteś kobietą... :-) .

Pozdrawiam.
Marcel

P.S. Nie jestem z Poznania, jestem z Krakowa. Nie wiem skąd ten Poznań :-).
Dużo słońca :-))

Magda, 9 sierpnia 2013

Witaj Marcel, to pewnie moderatorzy z portalu tak podkręcają ruch:_)))). Ma to swoje plusy - poznaliśmy się. Pytasz mnie, jaka jestem. Strasznie różna, w zależności od pory dnia, humoru, okoliczności. Na pewno zawsze uśmiechnięta:_)))). W dobry nastrój wprowadza mnie często muzyka. Bez niej nie wyobrażam sobie życia. A słucham różnej. Obecnie jestem na etapie "No line on the horizon" U2 - takie odkrycie wyszperane w szufladzie. I piosenka "Magnificent". Jakiej muzyki słuchasz? A jaką grasz?
Lubię przebywać wśród ludzi, mam dużo znajomych i chyba mnie lubią, bo od lat ze mną są.

Poproszę o jakiś zestaw pytań, to odpowiem - szczerze, nie wiem, o czym mam pisać. Napisz coś o sobie, czym się zajmujesz? Co lubisz, a co Cię drażni? Znak zodiaku (ja jestem koziorożcem).

Miłego wieczoru:_))))
M.

 

Marcel, 10 sierpnia 2013

Jest 3 rano. Nie wiem czy mogę juz napisać "Dzień dobry", czy jeszcze "Dobry wieczór"... Witaj Magdo :-) .
Dla mnie muzyka jest również bardzo, bardzo ważna. Odkąd pamiętam w domu słuchało się Led Zeppelin, The Beatles, Jimi Hendrix itp. Wychowałem się na takiej muzyce. Później zacząłem samemu szukać... W tej chwili nie potrafię jednoznacznie określić swojego ulubionego gatunku muzycznego. Bardzo lubię żywe granie, wszelkie odmiany muzyki "gitarowej", od początku jej istnienia, do teraz. Bardzo lubię jazz, blues... Ulubiony zespół, lub zespoły? Led Zeppelin i Ten Years After to chyba najważniejsze kapele. Wywarły olbrzymi wpływ na to, jaka muzykę tworzę i jaką gram. Zespół którego jestem częścią, nazywa się "Killing Floor". Naszej muzyki również nie można dokładnie sprecyzować. Na pewno jest to jakaś pochodna rock n' rolla, trochę punkowa, trochę jazzowa, szczypta psychodelii, odrobina bardzo ciężkich brzmień i wszystko to uzupełnione odrobiną elektroniki. Tak mniej więcej :-). Oprócz grania zajmuję się wszystkim dookoła muzyki. Współorganizowanie koncertów, projektowanie okładek i inne takie :-). Zapraszam do obejrzenia fb strony. Jest jeszcze druga, równie silna pasja o której napiszę Ci w następnej wiadomości :-)

Czym sie zajmuję? Zawodowo pracuję jako  freelancer w agencji reklamowej. Co lubię? Uwielbiam mandarynki ;-), punktualność, szczerość, uczciwość, lojalność...
Co mnie drażni? Niepunktualność (to chyba najbardziej), ludzka ignorancja, głupota...
Znak zodiaku? Waga, druga dekada.
Ulubiony kolor? Czarny, ale nie jestem ortodoksem pod tym względem ;-).
To tak w skrócie. Pozwól, że napiszę Ci więcej o sobie później, w następnych wiadomościach. Oczywiście jeżeli zechcesz kontynuować tą korespondencję.

Nie dam Ci żadnego zestawu pytań. Napisz proszę to, co chciałabyś, abym wiedział.
Miłego dnia Ci życzę, słońca, uśmiechu, radości :-)
Lubię Twoje zdjęcia.

Pozdrawiam,
Marcel

Magda, 10 sieprnia 2013

Witaj Marcel,
Zastanawiam się, czy już wstałeś, czy raczej pracujesz w agencji nad nowym projektem. Obstawiam to drugie. Napisz, czy wszystko poszło zgodnie z planem.

Środek nocy to nie jest moja ulubiona pora chodzenia spać. Lubię wstawać rano, w sobotę zaopatruję się w kawę i w lekturę i tak odpoczywam. Nie umiem spać do południa, a niewyspana raczej nie jestem zbyt sympatyczna dla otoczenia:_)))). Generalnie mało wtedy mówię, a to rzecz dziwna, jak na mnie. Jako muzyk pewnie często kładziesz się spać nad ranem?:_)))).
Dzisiaj też była lektura, potem przygotowywanie sałatki na spotkanie ze znajomymi.

Teraz o tym, co robię zawodowo. Od kilku lat prowadzę firmę dystrybuującą kosmetyki. Z wykształcenia jestem ekonomistką – kilka lat przepracowałam w korporacjach, w firmach kosmetycznych. Moim wielkim marzeniem było nie posiadanie szefów i marzenie to zrealizowałam. Słabo czuję się w strukturach korporacyjnych, gdyż jestem niepokornym duchem. Mówię to, co myślę, a często jest to niepopularne, szczególnie w korporacjach. Wszyscy boją się przyznać, że przysłowiowy król jest nagi, nawet, jeśli tak jest. A ja, podobnie, jak Ty lubię szczerość. Z punktualnością, jak już mam być taka szczera, różnie u mnie bywa. Jest to spowodowane złą organizacją czasu pracy. Zawsze chcę zrobić wszystko szybko i nie marnować czasu. Efekt jest różny. Czasami kończy się spóźnieniem. Nie cierpię tej cechy u siebie i ciężko pracuję nad time management. Sama widzę poprawę:_)))).

Mam 3 ulubione kolory: czarny, biały i szary. W takich tonacjach się ubieram, w takich mam urządzone mieszkanie. W życiu nie ma tak, że wszystko jest albo czarne, albo białe, jest coś pomiędzy - ta szarość:_)))).

Jestem kinomanką, a nawet kinomaniaczką. Kino to magiczny świat, w którym często bywam. Mam zgromadzone duże ilości filmów, ale oglądanie filmów w domu, to nie to samo. Nie potrafię się tak skupić. Połowa rzeczy mi umyka. Film, do którego zawsze wracam to "Joe Black". Film, przy którym płaczę ze śmiechu to „Madagaskarze II”, świetny!:_)))).

Napisz, proszę, o swojej drugiej pasji. Masz bardzo lekki styl pisanie. Twoje maile czyta się, jak wciągającą książkę.:-))))

Miłego, słonecznego dnia,
Magda

 

II CZĘŚĆ

Marcel, 11 sierpnia 2013

Witaj :-).

Na chwilę w domu, na pełnych obrotach od 7 rano (jest 15)... Czasem trzeba coś zjeść i chwilę chociaż odpocząć... Zwłaszcza po takiej porannej nerwówce. Strasznie mnie irytuje brak logicznego myślenia przy podejmowaniu bardzo ważnych, w tym wypadku strategicznych decyzji przy planowaniu całości... Ale cóż...

Bardzo lubię kino, rzadko mam na to czas, ale naprawdę bardzo lubię :-). Nie mam ulubionych filmów, które mógłbym oglądać kilka lub kilkanaście razy z takim samym zafascynowaniem. "Joe Black" - bardzo dobry film, świetny scenariusz, mistrzowskie kreacje Hopkins'a i Pitt'a... Rewelacja. "Jerry Maquire" średnio, a "Samotników" (jest taki czeski film, nie wiem, czy o tym piszesz) nie pamiętam, czy oglądałem. "Nietykalni"- świetny francuski film, aż wierzyć się nie chce, że oparty na prawdziwych wydarzeniach. Stare kino wojenne: "Złoto dla zuchwałych", "Wielka czerwona jedynka", "Tylko dla orłów" itp. Brian de Palma, Scorsese, bracia Cohen... Takie kino lubię. Raczej nie przepadam za współczesnymi, nafaszerowanymi efektami filmami. Treść, a nie forma. To przede wszystkim :-). Bardzo lubię humor absurdalny, typu Monthy Python, Bareja, Piwowski. Nie mogę nie wspomnieć o kinie grozy, ale tak mniej więcej do 2000 roku. Bardzo lubię :-)...

Jeżeli tylko czas pozwala czytam. Ostatnio trochę mniej, ale staram się nie zaniedbywać tego. Zdecydowanie literatura faktu... Historia, biografie… Uwielbiam Tyrmanda, "Złego" czytałem kilka razy najmniej, poezję, ale nie tą z panteonu. Raczej tą mniej popularną, jeżeli można tak powiedzieć ;-). Ulubiony poeta - Rafał Wojaczek. Z obcych Walt Whitman, Morrison... Proza, na pewno Kesey, Clavell...

Moja druga wielka pasja... Rysunek, malarstwo wszelkie, surrealizm. Rysuję tuszem i temperą głównie, ale cały czas eksperymentuję, łączę, mieszam... Ogólnie rzecz biorąc, bardzo lubię tworzyć, próbować sił w jak największej ilości dziedzin sztuki jako takiej. Jest to być może chęć sprawdzenia siebie samego lub lęk przed stwierdzeniem kiedyś, że bałem się coś zrobić, coś "stworzyć". Życie jest zbyt krótkie, aby tylko żyć. Takie mam do tego podejście, może dobre, może złe, ale właśnie tak do tego podchodzę :-).

Niestety muszę się pomału zbierać. To jest trzecia wiadomość do Ciebie, a ja już bardzo to polubiłem. Lubię do Ciebie pisać Magdo, nawet bardzo lubię... :-).
Dzisiaj kolejna noc zarwana. Jak wrócę i sił starczy to coś jeszcze do Ciebie napiszę. Bardzo mi miło, że podoba Ci się mój styl pisania, jak to nazwałaś. Dziękuję. :-)
Miłego popołudnia, wieczoru... Spokojnej nocy...
Pozdrawiam ciepło.
Marcel
:-)

 

Marcel, 11 sierpnia 2013

03:45... Jutro ostatni dzień pracy nad projektem dla dużego klienta. Po wszystkim będę spał do środy chyba... ;-)
Miłego dnia...
Dużo słońca...
Marcel

 

Magda, 11 sierpnia 2013

Dzień dobry,

Dzisiaj kładłam się spać o 3.45. Dokładnie wtedy, kiedy pisałeś ostatniego maila. Korciło mnie, żeby do Ciebie napisać, ale zmęczenie zwyciężyło: Zasiedziałam się ze znajomymi na Krakowskim Przedmieściu, a potem na Placu Trzech Krzyży. Dzień wcześniej z uporem maniaka przekonywałam, że nad ranem w zasadzie nigdy się nie kładę. Jest takie powiedzenie "Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, powiedz mu o swoich planach":_)))) Często tak mam, że pomimo misternie dopracowanego planu, spadają na mnie rzeczy niespodziewane. Świetnie, że wszystko idzie po Twojej myśli, jeśli chodzi o ten projekt. Gratulacje złożę jutro, jak wszystko się uda:_))). Odbierzesz je dopiero w środę, gdy się obudzisz:_)))). To chyba oznacza trzydniową przerwę w korespondencji!?:_(((( Bardzo lubię Twoje maile i uśmiecham się, jak pojawiają się w mojej skrzynce mailowej:_)))). Czyżby trzy dni bez uśmiechu?:_))))

Po południu napiszę długiego maila. Teraz zmykam na basen na Warszawiankę, a potem na rowery. Dzisiaj mamy w Warszawie cudne słońce i trochę chłodu. Wymarzona pogoda na wycieczkę rowerową.

Miłego, słonecznego, uśmiechniętego dnia
Magda

Magda, 11 sierpnia 2013

Witaj Marcel,

Dzisiaj spędziłam dzień bardzo aktywnie. Przejechałam na rowerze niezły, jak na mnie, odcinek z Ursynowa do Powsina. Wielu było takich, którzy w ten sam sposób postanowili spędzić część niedzieli, a na ścieżkach rowerowych były korki. To typowe dla Warszawy, ale żeby w weekend na ścieżce rowerowej?!:_)))). Przystanek we włoskiej restauracji w Wilanowie i powrót do domu. Szybko minął mi ten weekend. Jutro praca i ciężkie tematy do ogarnięcia - jeden z serii trouble maker. Poniedziałek to chyba najgorszy dzień tygodnia, bo po weekendowym rozprężeniu trzeba szybko się zorganizować. Jak ja nie cierpię poniedziałków.!..:_))))

Jak ostatni dzień pracy? W końcu logika wzięła górę nad jej brakiem?:_))) Jesteś zadowolony z efektów? Teraz zaczną opadać nerwy. Tą część zawsze lubię najbardziej - kiedy wiem, że dałam z siebie wszystko i widzę efekty swojej pracy. Wtedy nawet pomimo dużego zmęczenia nie chce mi się spać. Tak reaguje mój organizm na stres. A Ty jak reagujesz na stres?

Zazdroszczę Ci Twych pasji. Chciałabym umieć grać na jakimś instrumencie - idealnie na gitarze. Do tego jeszcze śpiewać. O ile pierwszego mogłam się nauczyć z mniejszym lub większym sukcesem, o tyle ze śpiewaniem byłoby trudno:_))))). Masz jakieś zdjęcia swoich prac? Chętnie bym je obejrzała. Może strona na FB? Zazdroszczę talentu i samozaparcia w podążaniu wytyczoną ścieżką. Podejście "Życie jest zbyt krótkie, aby tylko żyć". bardzo mi się podoba. Idealnie, że robisz w życiu to, co sprawia Ci tyle radości. A ja identyfikuję się ze słowami Einsteina: "Można żyć na dwa sposoby: pierwszy jest taki, jakby nic nie było cudem, drugi - jakby cudem było wszystko". Cieszę się każdym dniem. To, co przydarzy mi się dobrego - to ten cud, porażka to okazja do poprawy i wyciągnięcia wniosków.

Dużo pracuję i na zainteresowania zostaje mi niewiele czasu. Chciałabym dojść do takiego etapu, kiedy tego czasu dla siebie będę miała więcej:_)))). Lubię uczyć się języków obcych : mam jakąś wrodzoną zdolność szybkiego zapamiętywania, więc zawsze szybko mi to szło. Ulubionym językiem obcym jest rosyjski. Staram się czytać Czechowa, Bułhakowa itp. w oryginale. Takie ćwiczenia pomagają nie zapomnieć, a niestety pamięć ludzka jest ulotna. Uważam, że znajomość języków obcych jest niezwykle ważna. Moje dziecko (mam córkę, 8 lat) wysyłam na korepetycje z angielskiego od drugiego roku życia. Efekty są piorunujące.

Lubię fotografować - przede wszystkim twarze. Jestem samoukiem, bez żadnych sukcesów w tym obszarze. Lubię zdjęcia czarno - białe. Skrupulatnie wywołuję je i wklejam do albumów, opisuję. Przyjemnie jest przeglądać te albumy - to taki swoisty powrót do przeszłości.

Filmy - w zależności od nastroju. Horrorów nie oglądam z definicji, bo później prześladują mnie postaci:_)))). Pozostałe gatunki są dopuszczalne. Nie wybieram filmów ze względu na efekty, ale za względu na przekaz. Nie lubię polskich filmów, które znikają z pamięci, zanim w niej zagoszczą - pseudo komedii na żenująco niskim poziomie. Dużo w nich prostackiego dowcipu i chamstwa. Denerwują mnie pseudo aktorzy, a raczej celebryci, którzy występują w każdej produkcji, w której mogą, bo trzeba spłacać kredyty, grając samych siebie. I takie Cichopki i Karolaki rządzą polskim kinem.... Zrezygnowałam z chodzenia do kina na polskie produkcje, bo wiem, że szkoda na nie czasu i pieniędzy. "Sposób na cellulit", "Kac Wawa", "Bitwa pod Wiedniem" i wiele innych - same porażki:_((((.

Powoli kończę, bo robi się późno. Może znajdziesz chwilę, aby coś napisać. Życzę Ci zasłużonego odpoczynku.

Kolorowych snów,
Pozdrawiam cieplutko.

Magda

Marcel, 12 sierpnia 2013

03:30... Po wszystkim... :-)
Witaj Magdo :-)
Tutaj możesz zobaczyć moje prace:
https://www.facebook.com/marcel.nowaczynski.3
Idę spać, wykończony jestem. W ciągu dnia napiszę do Ciebie normalną, długą, wiadomość...
Miłego bezstresowego dnia, dużo słońca, uśmiechu. Poniedziałki także potrafią być wspaniałe :-)
Pozdrawiam bardzo ciepło :-)
Marcel

P.S. Gdy wracałem teraz do domu, miałem cichą nadzieję. że znajdę tu wiadomość od Ciebie....

III CZĘŚĆ

 

Magda, 12 sierpnia 2013

Dzień dobry,
Miłego dnia:_)))). Zasłużonego wypoczynku. Uśmiechu:_)))).
Magda

Marcel, 12 sierpnia 2013

Witaj Magdo :-).

Średnio wyspany, zmęczenie czuć w każdym mięśniu, ale bardzo szczęśliwy :-). Projekt wyszedł in plus, żadnych ofiar czy innych poszkodowanych ;-). Klienci zadowoleni, my zadowoleni, więc czego chcieć więcej. Pół roku planowania i ciężkiej pracy nie poszło na marne :-).

Ten tydzień spędzę z córką, Zosią. Ostatnio poświęcałem jej bardzo niewiele czasu, a mając jeszcze tydzień wolnego, będę mógł chociaż odrobinę to nadrobić :-)
Piszesz, że chciałabyś grać na jakimś instrumencie... Nigdy nie jest za późno, uwierz mi. Wystarczy chcieć i mieć odrobinę samozaparcia i można osiągnąć bardzo wiele :-). W muzyce, czy w życiu ogólnie. Też bardziej wolę zdjęcia czarno-białe niż kolorowe. W tych pierwszych jest uchwycony klimat chwili, w której zostało zrobione zdjęcie. Nastrój, smak powietrza, zapach... Wszystko od razu wraca, jak gdyby całe wydarzenie uwiecznione na fotografii miało miejsce kilka godzin wcześniej... Twarze, można wyczytać z nich bardzo wiele. Z oczu , z ust... Widać bardzo dokładnie, co się dzieje w środku, w tej niematerialnej, astralnej części naszego bytu... Emocje, być może ukrywany smutek, czy żal lub odwrotnie. Skrzętnie skrywana radość i szczęście. Uwielbienie czegoś, stany bardzo podniosłe... Miłość, lub nienawiść. Wszystko widać jak na dłoni. Wiem, że dostrzegasz takie rzeczy patrząc na zdjęcia, które robisz. Wiem to :-).

Bardzo lubię poznawać nowe rzeczy lub odkrywać to, co już znam od dawna, na nowo. Nowe brzmienia, nowe techniki. Lubię wrócić sobie czasem do książki, którą czytałem 15, czy 20 lat temu. Czytam ją zupełnie inaczej niż wtedy, za pierwszym razem. Dostrzegam więcej smaczków, więcej rozumiem. Być może byłem wcześniej zbyt mało doświadczony, aby odpowiednio traktować, to co zostało napisane. Idealny przykład: Tomasz Mann "Wybraniec". Po powrocie do tej książki po kilkunastu latach mogę stwierdzić tylko jedno: REWELACJA!. Podobnie z filmem. „Odyseja kosmiczna 2010” to również idealny przykład na to, że do niektórych pozycji trzeba dorosnąć;-).

Jestem wielkim fanem komiksu. Od zawsze. Pamiętam, kiedy jako mały dzieciak męczyłem rodziców, aby kupowali mi takie pisemko "Relax". Były tam fragmenty "Thorgala", "Funky Koval", czy innych "opowieści obrazkowych” jak to ówczesny ustrój nazywał. Świetna sprawa. Tacy autorzy, jak Frank Miller, czy Rosiński, uprawiają sztukę bardzo wysokich lotów. "300", czy "Sin City' nakręcono na podstawie komiksu Millera. Clive Barker i jego "Hellraiser". "Constantine" również na podstawie komiksu. Uwielbiam :-).

Lubię się zmęczyć. Do granic, to jest mój sposób na stres. Gdy na drugi dzień wszystkie mięśnie i gnaty bolą jak diabli, wiem, że żyję i jeszcze wiele mogę i potrafię zrobić, więc nie ma się co przejmować pierdołami. Bo tak naprawdę to wszystko to są mało istotne rzeczy :-). Celem życia jest według mnie dążenie do nieśmiertelności. Achilles, gdy zbliżał się ze swoimi Mirmidonami do plaż Troi, zadał im jedno pytanie: „Czy wiecie co tam na was czeka?” Odpowiedzią było jedno słowo „Nieśmiertelność". I to im się udało... Dlatego właśnie tworzę, rysuję, gram, biorę udział w najbardziej szalonych projektach.

Muszę kończyć. Jeszcze parę rzeczy muszę dzisiaj ogarnąć. Napiszę coś do Ciebie jeszcze wieczorem :-). Tymczasem bardzo miłego i słonecznego, bezstresowego popołudnia i wieczoru :-)
Pozdrawiam upalnie ;-)
Marcel

 

Magda, 12 sierpnia 2013

Witaj Marcel,

Byłam na FB, obejrzałam Twoje prace i muszę przyznać jestem pod ogromnym wrażeniem. Podoba mi się seria :"Inferno". Dużo czasu trzeba poświęcić, aby wyłowić najmniejsze szczegóły. Obrazy z „Jasmaein Wharton B.A” trochę kojarzą mi się z "Krzykiem" Muncha. Pisałeś, że lubisz ekspresjonistów, więc chyba za bardzo nie zbłądziłam??? Po obejrzeniu Twoich prac jestem przekonana, że już jesteś nieśmiertelny. Muszę jeszcze trochę nad nimi posiedzieć w skupieniu - wtedy napiszę coś więcej. Pierwsze wrażenie bardzo pozytywne. Jesteś bardzo utalentowany. Przy okazji zaprosiłam Cie na FB do grona znajomych. Ucieszę się, jak nim zostaniesz:_)))).

Udało się wszystko ogarnąć? Czy zmęczenie wzięło górę? Dobrze zaczęłam poniedziałek : ogarnęłam trudne tematy w pracy, których trochę się bałam. A tu Twoje miłe zdanie, że poniedziałki także potrafią być wspaniałe i wydarzył się cud:_)))). Dziękuję za duchowe wsparcie. Czasami jedno zdanie potrafi dużo zmienić.

Pomyślałam dzisiaj, że powinieneś pisać książki, bo Twoje maile wciągają i chce się ich czytać więcej i więcej. Jest to najprawdziwsza prawda, a ja nie należę do osób, które obdzielają takimi komplementami:_))). Koziorożce nie są wylewne w temacie komplementów, bo same lubią być komplementowane:))). Jestem jakimś przekłamanym koziorożcem. Może ta nieśmiertelność przyjdzie również poprzez książki, które napiszesz? Jako Twe natchnienie w tym temacie poproszę o dedykację w jednej z nich:_))))

Też mam tak ze zdjęciami czarno - białymi. Skąd wiesz, co w nich dostrzegam?:_)))) Moje ulubione zdjęcie to "Pocałunek przed ratuszem" Robert Doisneau - jest takie cudne. I pomyśleć, że uchwycone przez przypadek, na ulicy:-)))). Ile w nim emocji, uczucia, radości. Dla głównych bohaterów czas się zatrzymał, reszta pędzi i ten pośpiech widać. Pisałeś, że lubisz książki Clavella. "Król szczurów" to moja ukochana książka, którą czytałam kilkanaście razy i ciągle odkrywam w niej nowe rzeczy, więcej tematów rozumiem, bo mam więcej doświadczeń. Mam kilka takich stałych pozycji w mojej domowej bibliotece, do których wracam co jakiś czas. I ciągle mi mało.

Zastanawiam się, jak dysponujesz swoim czasem, że znajdujesz go na tyle pasji? Najwyraźniej jesteś mistrzem w tym temacie:_)))). Czasami mam problem w wyrwaniem się na basen, czy siłownię, szczególnie w roku szkolnym, kiedy moja córka jest ze mną praktycznie cały czas. Podpowiedz, może coś zmienię w tym temacie.

Jakie macie plany z Zosią? Twoja córka ma bardzo ładne imię:_))). Musisz się postarać i nadrobić to, co utracone, kiedy nie mogłeś z nią przebywać. Dzieci w tym wieku są takimi słodziakami, a czas mija tak strasznie szybko. Później zostają tylko zdjęcia i wspomnienia.

W środę jadę na Mazury , do Mikołajek , popływać na motorówce znajomych. Byłam tam 2 razy w tym roku i bardzo mi się podobało. Ponoć pogoda ma być znośna, więc tym większa moja radość.

Czekam z niecierpliwością na Twojego maila:_)))).

Miłego, spokojnego wieczoru i kolorowych snów,

Magda
PS. Dzisiaj noc spadających gwiazd - koniecznie wypowiedz życzenia, aby się spełniły:_)))).

Marcel, 13 sierpnia 2013

Dzień dobry, Magdo :-)

08:12... Za oknem leje, jesień idzie wielkimi krokami. Masz racje chyba napiszę jakąś książkę, zarobię kupę kasy i wyniosę się na jakąś wyspę na Pacyfiku.... ;-) Oczywiście w książce znajdzie się dedykacja dla Ciebie :-)

Musiałem przyjechać dzisiaj do Krakowa (jeden dzień z córką mniej :-( ...). Parę takich codziennych spraw do załatwienia i myślę, że od jutra będę miał święty spokój.
Dziękuje, że odwiedziłaś mój profil na FB. Bardzo mi miło, że zaprosiłaś mnie do grona swoich znajomych. Oczywiście nie mogłem nie przyjąć Twego zaproszenia. Dziękuję, jest mi naprawdę bardzo miło :-). Bardzo dobrze zdaje sobie sprawę z tego, że moje prace potrzebują czasu, aby w pełni dostrzec to co się w nich zawiera. Na pierwszy rzut oka widać chaos, nieuporządkowanie, przypadkowość linii i kolorów... Ale tak nie jest, wszystko jest bardzo dokładnie przemyślane i poukładane w taki właśnie sposób, aby odbiorca miał wrażenie(pierwsze wrażenie), że nic tam nie ma, oprócz gmatwaniny kolorów i kształtów... Dopiero po czasie, dłuższym lub krótszym następuje swego rodzaju "oświecenie", i na ogół wielkie zdziwienie jak można było tego nie dostrzec wcześniej. Właśnie tak staram się tworzyć swoje prace, aby taki właśnie był efekt końcowy... Bardzo nie lubię tytułować swoich prac. Tytuł narzuca tok myślenia, kąt obserwacji, sposób poznawania... Nie o to mi chodzi, chcę, aby widz, odbiorca czy jakkolwiek by nazwać osobę patrzącą na mój rysunek, sam doszedł do tego, co chciałem przekazać. Bez podpowiedzi, bez jakiejkolwiek pomocy, bez prowadzenia za rękę po tym całym labiryncie kreatywnej części mojego istnienia... Nie wiem, jaki kierunek rysunku, czy malarstwa uprawiam. Nie jest to ani ekspresjonizm, ani surrealizm, ani kubizm, ani cokolwiek, co zostało w jakiś sposób nazwane do tej pory. Jest tam wszystkiego po części. Wymyśliłem sobie kiedyś nazwę dla kierunku, którym staram się dążyć: Entropizm. Niby chaos, ale później okazuje się, że jest zupełnie inaczej...
Zdjęcia.... Skąd wiem, co w nich dostrzegasz? Niektóre rzeczy wie się od razu. Po prostu coś wiesz, tak samo jak po prostu oddychasz. Nikt nie mówi, nikt nie uczy oddychania, tak samo w tym przypadku. Po prostu wiem :-) Dzięki naszej korespondencji coraz bardziej utwierdzam się w tym, że się nie mylę.

"Król szczurów" jest częścią swego rodzaju trylogii. "Król szczurów - opowieść o Koreii", "Taipan - opowieść o Hong Kong'u" i " Szogun - opowieść o Japonii". Wszystkie trzy są niesamowite, ale "Szogun" chyba najlepsza. "Króla..." również czytałem kilka razy, też należy do moich ulubionych książek. Obok "Wybrańca" T. Mann'a i "Baudolino" U. Eco. Oprócz tego jeszcze wiele innych pozycji...

Czas jest problemem. Doba jest za krótka. Bywa, że śpię dwie, trzy godziny na dobę. Jak już wiesz, robię wiele rzeczy , czasami bardzo równolegle. Rysując, układam w głowie nowe utwory. Gdy oczy chcą odpocząć biorę gitarę i staram się ograć to co w myślach jest już ułożone. Gdy mam ograny ogólny schemat , biorę drugą gitarę i dokładam do tego bas, później linię perkusji i na końcu, trochę później, najczęściej w środku nocy pracuję nad tekstem. Jak mam jeszcze odrobinę siły wracam do rysowania. Tak to mniej więcej wygląda. W pracy głowę mam zajętą innymi, trochę bardziej odległymi projektami. Nie uprawiam żadnych sportów. Kiedyś bardzo intensywnie grałem w koszykówkę, ale to kiedyś... Teraz, jeżeli czuje taką potrzebę, gdy chcę się odstresować potrafię sam sobie dać taki wycisk , że klękajcie narody ;-).

Zerknąłem na filmy, które lubisz. Jest wśród nich jeden, który mnie "zmiażdżył"... "Wichry namiętności". Oglądałem wiele razy, bez bicia sie, przyznam, że jest to jedyny film, na którym pozwoliłem sobie puścić łzę. Jeden raz w ciągu całego życia, wzruszyłem się do tego stopnia, właśnie przy tym filmie. Gdy Samuel, zaplątany w druty, oślepiony przez gaz, zostaje praktycznie rozstrzelany na oczach Tristana.... Mocny film. No i "Angielski pacjent" również. Bardzo lubię Ralph Fiennes'a. Świetnie zagrał w "Liście Schindlera", czy w "Dziwnych dniach". Lubię. Jest jeszcze jeden film, który wywarł wielkie wrażenie na mnie. Oryginalny tytuł to "Made in heaven" z 87 roku z Kelly McGillis i Timothy Hutton’em. Świetny film, jeżeli nie oglądałaś to polecam, spodoba Ci się (to też wiem :-) ). Dużo jest fajnych filmów, odrobinę niszowych (?). "Bagdad Cafe" ze świetną ścieżka dźwiękową, "Delikatessen", "Bracie gdzie jesteś" braci Cohen, czy "Big Lebowski" również tego samego duetu reżyserskiego. O filmach, czy muzyce mógłbym pisać i pisać, ale nie chcę Cie zanudzać ;-) Na fb wyślę Ci jeden kawałek z "Bagdad Cafe" mam nadzieje, że Ci się spodoba :-).
Będę kończył. Jak pisałem czas jest problemem. Nie ukrywam jednak i powtórzę to, co pisałem wcześniej, że bardzo lubię pisać do Ciebie i bardzo się cieszę, że nasza korespondencja cały czas trwa. Nieczęsto można trafić na tak inteligentną osobę jak Ty. J

Marcel

Marcel, 13 sierpnia 2013

Bardzo to sobie cenię, że poświęcasz mi odrobinę swojego cennego czasu. Dziękuje Ci za to. Postaram się napisać coś jeszcze do Ciebie później. Teraz muszę lecieć....
Dużo słońca, uśmiechu i samych pozytywów :-)
Marcel

 

Magda, 13 sierpnia 2013

Dzień dobry,

Dziękuję za maila - jak zwykle fantastyczny:_)))). Dzisiaj mam bardzo zabiegany dzień, więc odpiszę wieczorem. Teraz tylko życzę miłego dnia i duuużo słońca:_)))).

Do później,

Magda

IV CZEŚĆ

Magda, 13 sierpnia 2013

Witaj Marcel,

W końcu zasiadłam przed komputerem. Dzisiejszy dzień był niezwykle wyczerpujący. Na szczęście wszystko się udało zrealizować. Teraz czas na chill out:_)))). Lubię pisać do Ciebie maile, ale bardziej lubię czytać Twoje. Powody znasz:_)))). I nie jest to żadne poświęcanie cennego czasu, tylko wymiana korespondencji z niezwykle inteligentną osobą. Sprawiasz mi dużo radości Twoimi mailami. Zawsze rano loguję się na swoją pocztę z nadzieją, że znajdę maila od Ciebie. Mam nadzieję, że szybko nie wyczerpią nam się tematy. Parafrazując słowa Jose Mourinho: może nie jesteś najinteligentniejszym rozmówcą na świecie, ale nie znam inteligentniejszego:_))). Mam nadzieję, że Cię tym nie obraziłam. Jeśli tak, nie miałam absolutnie takiego zamiaru. Zresztą na profilu ludzi inteligentnych mogłam tylko spotkać bardzo inteligentnego rozmówcę, a trafiłam na mistrza:_))).

Bardzo lubię "Calling you". Nigdy nie wnikałam, kto go wykonuje, ale dzięki Tobie odrobiłam lekcję:_)))). Teraz już wiem: “I am calling you, I know you hear me”:_)))). Tak pisałam o muzyce, którą lubię, że zachowałam się jak prawdziwy polityk. Nie powiedziałam nic. Moim ulubionym zespołem jest Pearl Jam - uwielbiam ich od lat. Kojarzą mi się z beztroskimi czasami na studiach i przebalowanymi nocami w klubach studenckich. To, co było wtedy, a czego nie robię dziś oddaje piosenka "Once". Moim ulubionym utworem Pearl Jam jest "Black". Absolutnie rewelacyjny! Lubię muzykę rockową i pop. Słucham generalnie wszystkiego, często sięgam po, niestety dzisiaj już starocie, takie jak: Guns n Roses, Mother love bone, Soundgarden, Nirvana itp. Lubię nowe brzmienia: Jessie Ware, Adele, Justin Timberlake itp.

Pisałeś o "Wichrach namiętności" - obejrzałam ten film kilkanaście razy i za każdym razem jest mi tak samo smutno. Osoba, która krzywdzi wszystkich najbliższych, Tristan., ma się dobrze i dożywa będąc w swoim matriksie sędziwego wieku. Nie napawa to optymizmem. Niestety często jest tak, że ci, co krzywdzą, przeżywają swoje ofiary. Moment, o którym piszesz - śmierć Samuela, to najbardziej wzruszająca scena. Też nie mogłam pohamować łez. Tak bardzo chciałoby mu się pomóc.
Ulubiony cytat z tego filmu "Zawsze, to za długo".:_))))

Na innym filmie: "Pasja" płakałam bardziej, chociaż staram się być twardą babą. Wstydzę się płakać - wydaje mi się to takie niedojrzałe. Wiem, że tak nie jest, ale nie zmienia faktu, że nie płaczę, a tylko płacze moja dusza, jeśli zaistnieje sytuacja. Powracając do "Pasji" , pamiętam moment, kiedy Jezus upada pod ciężarem krzyża i jego matka widząc to chce mu pomóc, ale nikt jej nie dopuszcza do niego. Przypomina sobie o czasie, kiedy stawiał pierwsze kroki i upadał i wtedy liczył na jej pomoc. I wtedy mu pomagała. Pamiętam, że widząc ten moment pomyślałam o moim dziecku i o tym, że za nic na świecie nie chciałabym znaleźć się w takiej sytuacji. Płakałam i nie mogłam powstrzymać łez. "Pasji" nie obejrzałam i nie obejrzę nigdy więcej. Dzieci, ich łzy i krzywda wzruszają mnie najbardziej. Ale się obnażyłam:_))))).

Nie potrafiłabym spać 3 h na dobę. Mam tak, że muszę się wyspać. Absolutne minimum to 6h, ale chodzę po tym jak błędna owca. Mój organizm bez odpowiedniej dawki snu nie funkcjonuje normalnie. Nie zmienię tego nawet za cenę uzyskania nieśmiertelności:_))). Tylko wybrańcy tak potrafią i najwyraźniej do nich należysz. Nie mam nawet pędu do stworzenia czegoś ponadczasowego. W jakiś sposób już jestem nieśmiertelna poprzez dziecko, które mam, a które jest moją wierną kopią w damskim wydaniu. Jak powiedział Horacy: "Nie wszystek umrę":_))). Podziwiam Cię za Twój zapał i samozaparcie. Dla mnie już jesteś wielki:_)))).

Na tym dzisiaj zakończę. Dużo wątków, dużo bohaterów:_)))). Mam nadzieję, że Cię nie zanudziłam.

Życzę kolorowych snów
Dobrej nocy,

Magda

 

Marcel, 14 sierpnia 2013

Dzień dobry Magdo :-)

08:34 Słońce już trochę bardziej jesiennie świeci, nie pada... Wczoraj była karuzela z pogodą. Na zmianę 15 minut ostrego słońca i 15 minut ulewnego deszczu.... Jesień idzie. Moja ulubiona pora roku, już nie jest tak gorąco, a jeszcze nie jest strasznie zimno. Przemijanie niemal namacalne... Dociera do mnie wtedy fakt, że nic nie trwa wiecznie... Nic nie jest stałe. Coś musi się skończyć, aby mogło przyjść coś nowego... Bardzo lubię jesień, z jej kolorami, z cieplejszymi swetrami, z wiatrem, z liśćmi pod nogami... Lubię tą atmosferę, zapach powietrza, las jak mozaika, jak zdjęcie o bardzo małej rozdzielczości... Bardzo lubię.....
Jest mi bardzo, bardzo miło, że lubisz ze mną "rozmawiać". Nie jestem przyzwyczajony do wszelkiego rodzaju komplementów (właśnie tak odebrałem Twoje słowa :-) i nawet nie wiem czy to lubię, ale bardzo cieszy mnie to, że uważasz mnie za takiego człowieka, jakim mnie określiłaś. Bardzo to sobie cenię. Jest niezwykle mało osób takich jak Ty, z którymi rozmowa, czy innego rodzaju, w tym przypadku korespondencja, wymiana zdań, czy poglądów na jakiś temat daje mi tyle radości, satysfakcji. Dostarcza olbrzymią dawkę mądrości i wiedzy... "Wiem, że nic nie wiem...", oboje dobrze wiemy, czyje to słowa... To także jeden z moich drogowskazów. Cały czas się uczę, cały czas szukam, a Ty jesteś natchnieniem (Twoje słowa), przewodnikiem... Bardzo lubię bardzo inteligentne osoby i naprawdę cieszę się, że trafiliśmy na siebie :-). Dziękuję.

Wczoraj miałem mały dylemat, jaki utwór Ci podesłać. W pierwszej chwili miał być to właśnie "Black", ale skoro rozpisałem się o filmach, wysłałem to, co wysłałem. Pearl Jam to również jeden z moich ulubionych zespołów, ale chyba tylko pierwsze płyty. "Ten", "Vs", "Vitalogy". Najlepszy kawałek lub kawałki to według mnie właśnie "Black" i "Porch". Do końca nie wiem, który lepszy :-). Po tym, co piszesz, widzę, że mamy dość podobny gust, jeżeli chodzi o muzykę. G n' R, Nirvana, Mother Love Bone... G n' R jak najbardziej, ale tylko do "Use Your Illussion"- arcydzieło! Pozostałe zespoły, które wymieniłaś biorę w całości. No, może poza Soundgarden, tutaj trochę wybiórczo :-). Oprócz tego Faith No More i wszystkie pozostałe projekty Mike'a Patton'a, takie jak: Tomahawk, Fantomas, czy Mondo Cane. Bardzo lubię pomieszanie gatunków. Skrillex z Korn'em, wszelkie orkiestry symfoniczne z ciężkim graniem. Metallica, płyta "S&M" nagrana z orkiestra symfoniczną z San Francisco. Rewelacja! Muzyka filmowa: Ennio Morricone, "Marsz imperialny" Johna Williamsa... Uwielbiam...

"Pasji" nigdy nie oglądałem w całości :-(. Będę musiał to kiedyś nadrobić. Z produkcji Gibsona, powaliło mnie na kolana "Apocalypto". Niesamowity film, nie przesłodzony, nie wygłaskany... Tak chyba naprawdę musiało to wyglądać. "Byliśmy Żołnierzami", "Patriota" - również świetne filmy.

To nie jest tak, że śpię cały czas dwie, czy trzy godziny na dobę, bo tak się nie da, zwłaszcza pracując na co dzień w agencji reklamowej :-). Można wytrzymać tydzień, góra dwa, ale w końcu organizm zacznie się domagać odpowiedniej dawki odpoczynku. Wtedy odsypiam, najczęściej w weekend i śpię dwie noce po 12 godzin. I jest w porządku. Cykl zaczyna się od nowa. Chwała temu, kto sprowadził kawę do Europy :-). Nie wyobrażam sobie... Nie, inaczej... Wyobrażam sobie życie bez kawy, ale co to za życie….  W 97 roku poszedłem do armii. Największą męką nie było to, że o 5.30 zrywano nas z łóżek i od razu ostry wycisk przez cały dzień, tylko to, że nie mogłem przyjąć rano swojej dawki ulubionego napoju: KAWY. Wszystko inne to nic, ale brak porannej kawki i papierosa, doprowadzał mnie prawie do irracjonalnych zachowań :-)). Później, po kilku miesiącach, ogarnąłem to sobie i było zdecydowanie lepiej :-))

Przepraszam, że kilka razy obiecywałem, że napiszę coś jeszcze wieczorem. W ciągu dnia korzystałem nie ze swojego komputera (z moim był mały problem) i wieczorem nie miałem dostępu do sieci. Na szczęście już wszystko się wyprostowało i mogę pisać, ile dusza zapragnie. Dzisiaj wieczorem NA PEWNO napiszę coś jeszcze do Ciebie. Tymczasem miłego, spokojnego i ogólnie rzecz biorąc udanego dnia Ci życzę. Uśmiechu i masę słońca... :-)
Pozdrawiam ciepło z miasta Kraka :-)
Marcel

 

Marcel,  14 sierpnia 2013

21:45   Witaj Magdo :-)

Cały dzień mocno wiało... Teraz pada. Jesień sama się anonsuje, że już niedługo, na chwilę zawita... Potem długa zima... Zima też jest fajna, na początku. Pierwszy śnieg, dziewiczy prawie, aż żal po nim chodzić... Mroźne, świeże powietrze czyszczące płuca... Ale tylko na początku... Później nie jest już tak fajnie.

Cieszę się, że wszystko układa się tak jak to sobie obmyśliłaś. To nie żaden cud. Jesteś bardzo inteligentną kobietą, więc dlaczego coś miałoby pójść nie tak. Cuda nie są Ci potrzebne do niczego :-). Tak myślę.

Bezczelnie nic nie robiłem cały dzień (oprócz gulaszu) :-), ale od jutra koniec laby i do roboty. Dostałem zmówienie na rysunek, duży format 100/70 cm. Dużo pracy przede mną, ale bardzo lubię tą "pracę". Od przyszłego tygodnia w ogóle zacznie się niezły kocioł;  koniec urlopu, próby z zespołem, rysowanie... Mało snu, dużo wrażeń :-).  Ale to nic. Warto. Dla późniejszej satysfakcji, dla widoku ludzi, którzy przychodzą na nasze koncerty, dla wszystkich wrażeń odbiorców moich prac... Warto. Może zacznę w nocy dzisiaj... Noc jest dobra....
" Noc jest młoda, pełna wytchnienia
Nastręcza spełnienia niezwykłych żądz.... "
To Morrison, fragment tekstu pt. „Otwarte”. Lubię ten tekst, lubię noc. Zdecydowanie bardziej, niż dzień. Można dotrzeć do samego siebie, do najbardziej odległych drzwi w duszy, w osobowości. Ogarniająca, swego rodzaju czystość... Żadnych zewnętrznych bodźców... Cisza... Gdzieś w tle, transowy rytm kropel spadających z dachu... Jak metronom... Jak upływający czas, którego można dotknąć... Zanurzyć się w nim.... Gdzieś z daleka, co kilkaset kropel, ostrzegawcze ujadanie psa... Aby za bardzo nie odpłynąć... Nie utonąć... Umysł jest czysty, prace same się tworzą, ręce same rysują... Jak pisał jeden z twórców surrealizmu, Andre Breton: "... Dyktando myśli, bez jakiejkolwiek ingerencji rozumu, będące poza jakimikolwiek względami estetycznymi, czy moralnymi...". Twórczość absolutna? Tu sprawdza się to co mi podesłałaś; "... Wkurwić wszystkich to żaden problem...". Jednostki tylko są w stanie zrozumieć taką sztukę. Sztukę, która jest poza wszelkimi przyjętymi wartościami, która nie boi się stawiać im kontry. Reszta potrafi się tylko wkurwić, bo nie wiedzą, boją się, nie chcą przez chwilę nawet zastanowić się nad tym, co widzą lub słyszą... Smutne to, ale niestety prawdziwe...

Na razie kończę, jak coś jeszcze przyjdzie mi do głowy napiszę do Ciebie. W tej chwili jest mnie tylko połowa, mój duch jest przy Tobie... Gdy dojedziesz na miejsce, a ja będę znowu cały napiszę dłuższą wiadomość :-).
Spokojnej nocy
Pozdrawiam :-)

Marcel

 

V CZĘŚĆ

 

Marcel, 15 sierpnia 2013

21:30  Dobry wieczór, Magdo :-)

Wena w końcu przyszła. Tak jak pisałem, najtrudniej zacząć. Później idzie jak po maśle. Rysuję od trzech godzin i tak sobie myślę o różnych rzeczach...
Co czyni nas takimi jakimi jesteśmy? W jaki sposób kształtuje się nasz charakter. Czy rodzimy się już gotowi, czy cały czas tworzymy samych siebie? Skąd bierze się nasza bardziej lub mniej pokorna natura? Pogląd na otaczającą rzeczywistość? Ile jest w nas samych siebie, a w jakiej części zostaliśmy ukształtowani? Wychowanie, wpływ otoczenia, autorytety, wykształcenie...? Jak bardzo potrafi to wszystko przyćmić naszą prawdziwą naturę. Skąd biorą się wszelkiego rodzaju pasje, zdolności czy tzw. talent?
Dlaczego darzymy kogoś sympatią, a kogoś innego wręcz przeciwnie? Dlaczego pewne rzeczy lubimy, bądź uwielbiamy nawet, a inne powodują w nas odruch wymiotny? Takie właśnie zagadki chodzą mi po głowie dzisiejszego wieczoru... Powoli klaruje się odpowiedź. Nie wiem, czy prawidłowa, ale zawsze jakaś. I zawsze jakiś temat do obgadania :-) Reinkarnacja. To jest odpowiedź na to wszystko. Myślę, że to, co sobą reprezentujemy, w olbrzymiej części są to pozostałości po naszych wcześniejszych wcieleniach. Ringo Starr powiedział kiedyś, że wszystkich przyjaciół, których ma, musiał znać w poprzednim życiu. Inaczej byłoby to bez sensu. I coś w tym jest.

A miłość? Czy cały czas, przez całą wieczność kochamy tą samą osobę, tylko w różnych wcieleniach? Czy miłość absolutna jest wtedy, gdy dwa ciała mają jedną duszę? Myślę, że tak. Dusza jest jedna, tylko często bywa tak, że ciała gdzieś się pogubiły. I stąd tyle, bardzo często mało przyjemnych i szczęśliwych związków w takim czy innym sensie. Talent, pasje wszelkie... Nigdy nie uwierzę, że to się bierze znikąd... Konieczny był wcześniejszy kontakt z czymś, co teraz przynosi nam tyle satysfakcji.  Z czymś, co dla innych ludzi jest niebywałym wyzwaniem lub niemożliwością prawie. Wszystko ma swoją przyczynę, a każda przyczyna ma swój skutek. Cała ta wędrówka, to dążenie do absolutu, to poszukiwanie. To właśnie jest sens istnienia. Uświadomiłem to sobie. Wierzę, że z każdym przyjściem na ten świat, pojawiamy się tu lepsi, "pełniejsi"... Za każdym razem jesteśmy "BARDZIEJ"... Wierzę w to mocno :-)
Takie to przemyślenia. Mam nadzieję, że Cię nie zanudziłem tymi wywodami :-)
Spokojnej nocy
Pozdrawiam cieplutko
Marcel:-)

 

Magda, 18 sierpnia 2013

Witaj Marcel,

Nie mogłam pisać na FB , bo komórka ponoć hałasuje. Kazali mi zakończyć, bo inaczej zagrozili zarekwirowaniem komórki:-))))) Poddałam sie:-)))) Odezwę sie później. Dobrej nocy. Magda

 

Marcel, 21 sierpnia 2013

No dobrze... Będę pisał, jeżeli użyję jakiegoś cytatu, zaznaczę go. Miłej lektury. Motywujesz mnie do tego wszystkiego. Dziękuję Ci za to, dziękuję Ci za to, że istniejesz...
."... jest w Tobie zachowany
nieskalany cud niespodzianki..."

"A noc była wtedy
Niezbadana
Niebo zieloną barwę
Przybrało
Twarz z jednym
Okiem diamentowym
Oka drugiego, nosa i ust
Przykro mi, ale niestety
Było brak
Ale to nam nie
Przeszkadzało w
Kosztowaniu ciał naszych
Wiatrem dłoni delikatnych
Pulsem oczu namiętności"

Mam nadzieję, że Ci się spodobało…. Marcel

 

Magda, 22 sierpnia 2013

Piękne… Słowa są zbędne…

Magda

 

Marcel, 27 sierpnia 2013

...Każdą cząstką mojego istnienia uwielbiam i uwielbiać pragnę. Może to my właśnie, tworzymy samych siebie na kartach książki pisanej gdzieś tam przez kogoś lub może jesteśmy niezależnymi aktorami pewnego obrazu. Obraz, jak deski teatru, jak plan filmowy. Może gramy u Klimta?  A może u Dali'ego?  Może jesteśmy dźwiękami zapisanymi na jakiejś niesłychanie zaskakującej partyturze? Nie publikowanej jeszcze, nie granej przez żadną orkiestrę...

 Jesteś absolutem, siłą sprawczą... Boginią... Ty tchnęłaś ducha w śmiertelnika...

Jesteś Izydą, która ze mnie tworzy Ozyrysa. Odnajdujesz po kolei wszystkie stracone fragmenty mojej wiecznej duszy, wiecznej tęsknoty. Bogini tworzy Herosa... Powodujesz nieśmiertelność... Od wieków szukana, w epokach różnych tracona, by w innych ponownie Cię odnaleźć i by ponownie... Usta ustami szkicować... Szyję szalem oddechu otulić... Bez słów... Bez spojrzeń... Bez dotyku... Dusza jest jedna, tylko ciała się gdzieś pogubiły.....

Marcel

 

Magda, 28 sierpnia 2013

„Ostatecznie dochodzę do wniosku, że może każdy diabeł spotyka swojego anioła…”

Magda

 

Marcel, 28 sierpnia 2013

Otwieram książkę i czytam: „Dziś miłość zmienia ścieżkę życia mego”. Przypadek?

 

Historia ta kończy się w tym miejscu dla nas. 

 

 

 

 

 

 

 

 

Lubisz ten materiał? Podziel się nim ze znajomymi:

Podobne artykuły

Odwiedź nas na Facebooku